O autorze
Uczę szybkiego czytania i sprawdzam, co z tego naprawdę działa
Jestem psychologiem i trenerem szybkiego czytania, mnemotechnik i map myśli. Pierwszy kurs szybkiego czytania przeszedłem na studiach. Potem współtworzyłem Projekt: Geniusz, z którego lekcji i kursów skorzystały tysiące osób. Dziś sprawdzam te metody z badaniami w ręku i opisuję, co z nich wytrzymuje test.
Autor tej strony w czterech zdaniach
Psycholog. Magister psychologii, specjalność neuropsychologia i diagnoza neuropsychologiczna (Uczelnia Varsovia, 2019-2026).
Pedagog. Pedagogika ogólna ze specjalnością psychopedagogika kreatywności (Akademia Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, 2002-2007, absolutorium).
Trener. Kursy szybkiego czytania, mnemotechnik i map myśli prowadzę od 2007 roku.
Marketer. Od 2023 roku pracuję w marketingu i SEO, czyli z tekstami, które mają zostać przeczytane.
Moja historia
Zacząłem od płaczu nad książkami
Jako uczeń kilka razy dosłownie płakałem nad książkami. Uczyłem się, a materiał i tak ulatywał mi z głowy. Marzyłem, żeby przeczytać tekst raz i pamiętać go długo, a naukę móc traktować jak zabawę, nie jak karę.
Na drugim roku studiów trafiłem na zajęcia z technik szybkiego czytania i zapamiętywania. Z 40 słów podawanych co 3-4 sekundy pamiętałem na początku siedem albo osiem, a czytałem około 220 słów na minutę. Pod koniec zajęć znałem wszystkie 40 słów: po kolei, od końca, co drugie. Według moich ówczesnych pomiarów tempo czytania skoczyło do prawie 2000 słów na minutę. Byłem w szoku.
Pomyślałem wtedy, że takie lekcje powinny trafić do szkół. Nazwę Projekt: Geniusz nosił mój pomysł już w 2006 roku. Razem z grupą ludzi o podobnym marzeniu ruszyliśmy naprawdę w latach 2007 i 2008. Od września 2008 prowadziliśmy bezpłatne, 45-minutowe lekcje pokazowe, a obok nich pełne kursy szybkiego czytania, mnemotechnik i map myśli. W 2016 roku wróciłem do tego tematu i nazwałem tak swoją firmę.
Liczby z tamtych lat podawaliśmy na stronach kursów bez zastrzeżeń. Dziś, po studiach psychologicznych, czytam je ostrożniej. Zobaczysz to zaraz niżej.
Liczby z Projektu: Geniusz
Co policzyliśmy w pierwszych latach Projektu
Poniższe dane pochodzą z materiałów Projektu: Geniusz, z różnych dat. Przy każdej podaję rok, bo liczba bez daty szybko się przeterminowuje.
22 000+
uczniów z 56 szkół na bezpłatnych lekcjach pokazowych od września 2008 roku (dane z 2011 roku)
1 174
uczestników pełnych kursów: 717 uczniów i 457 osób dorosłych (stan z 23.09.2009)
185 → 1130
średnie tempo czytania uczestników pełnych kursów, w słowach na minutę, przed kursem i po nim (dane z 2009 roku)
75% → 80%
średni wskaźnik zrozumienia tekstu w tych samych testach, przed kursem i po nim (dane z 2009 roku)
Co mierzono?
Tempo czytania i wskaźnik zrozumienia w testach na początku i na końcu kursu. To były testy kursowe, a nie badanie niezależnych naukowców.
Co z tego wynika?
Średnie z pomiarów przed i po nie mówią, ile z tego wzrostu dał sam kurs, a ile wynika z powtarzania testu i motywacji uczestników. Do takiej odpowiedzi potrzebna jest grupa porównawcza.
Jak czytam to dziś?
Przegląd Raynera i współautorów (2016) wskazuje, że najszybsi czytelnicy to zwykle sprawni skanerzy, którzy znają temat. Wyniki z 2009 roku czytam więc ostrożnie: jako opis wytrenowanego skanowania na tekstach testowych, a nie dowód, że zrozumienie da się przyspieszyć kilkukrotnie.
Badania
Trzy prace naukowe, które zmieniły to, czego uczę
Wybrałem je, bo każda dotyka czegoś, czego sam uczyłem. Przy każdej piszę, co zbadano, co z tego wynika i gdzie kończą się granice wniosku.
Szybciej znaczy płycej
Rayner, Schotter, Masson, Potter i Treiman (2016) przejrzeli badania nad czytaniem i szybkim czytaniem. Wniosek: im mniej czasu poświęcasz tekstowi, tym gorzej go rozumiesz. Biegli czytelnicy czytają zwykle 200-400 słów na minutę. Ruchy oczu zajmują najwyżej 10% czasu czytania, a wąskim gardłem jest rozpoznawanie słów i składanie ich w zdania, nie wzrok. Skanowanie sprawdza się, gdy chcesz zorientować się w tekście, a nie zrozumieć go w całości.
Co zmieniłem: w programie z 2009 roku sporo było ćwiczeń pola widzenia i ruchu oczu. Dziś uczę przede wszystkim dobierania strategii do celu czytania.
Źródło: Rayner i in. (2016), Psychological Science in the Public Interest, 17(1), 4-34.
Metoda loci działa, w określonych warunkach
Dresler i współautorzy (2017) przez sześć tygodni uczyli 51 mężczyzn bez doświadczenia w mnemotechnikach metody loci, czyli pałacu pamięci: 40 sesji po 30 minut. Po treningu uczestnicy zapamiętywali więcej słów z listy 72 niż dwie grupy kontrolne, a przewaga utrzymała się po czterech miesiącach.
Granice: zadaniem była lista słów w laboratorium, a badani byli wyłącznie mężczyznami. Z takiego wyniku nie wynika, że tak samo pójdzie Ci z podręcznikiem do biologii. Dlatego mnemotechniki pokazuję jako narzędzie do list, dat, nazw i słówek.
To, co działa najlepiej, wygląda skromnie
Dunlosky, Rawson, Marsh, Nathan i Willingham (2013) ocenili skuteczność dziesięciu technik uczenia się. Za najbardziej użyteczne uznali sprawdzanie się z materiału (testy próbne) i rozkładanie nauki w czasie. Podkreślanie i ponowne czytanie dostały ocenę niską. Niską ocenę dostały też techniki mnemoniczne, co jest dla mnie niewygodne, bo uczę ich od lat.
Co z tego wynika: na tej stronie najpierw będzie o sprawdzaniu się i powtórkach w odstępach, a dopiero potem o skojarzeniach i mapach myśli.
Źródło: Dunlosky i in. (2013), Psychological Science in the Public Interest, 14(1), 4-58.
Jak to wygląda u mnie w praktyce
Tempo. Na kursach zaczynam od ćwiczeń tempa: przyspieszam, trochę zwalniam, znowu przyspieszam. Podnoszę trudność, na przykład czytając od prawej do lewej albo książkę do góry nogami, a potem wracam do zwykłego czytania, tylko szybciej.
Zrozumienie. Rayner i współautorzy mają rację w jednym: gdy podnosisz tempo, zrozumienie spada. Z moich obserwacji u części osób (według mojego szacunku 20-30 procent) na początku nawet rośnie, bo czytały tak wolno i z tyloma przerwami, że w długich zdaniach wielokrotnie złożonych dochodziły do końca, nie pamiętając początku. U reszty spada najpierw lekko, potem mocniej. Dlatego uczę zasady: dwa kroki do przodu, jeden w tył. Kto czyta 200 słów na minutę, próbuje 400, schodzi do 300 i na 300 czuje się jak na początku, choć czyta o połowę szybciej. Spadek trwa zwykle miesiąc, najwyżej półtora, czasem dwa. W tym czasie tempo rośnie na przykład z 200 do 600 słów na minutę, a ja uczę łapać choć jedno, dwa słowa z linijki i sklejać je ze sobą. Potem zrozumienie wraca, często wyżej niż przed kursem, choć czytasz kilka razy szybciej. Najlepiej widać to przy drugim czytaniu: nagle okazuje się, że pamiętasz szczegóły.
Koncentracja i skanowanie. Do podnoszenia koncentracji używam gier takich jak NASA Games i Alphabet Game. Do skanowania służy ćwiczenie, w którym z długich akapitów wykreślamy słowa, bez których i tak zrozumielibyśmy sedno. Okazuje się, że można wykreślić 60-80 procent wyrazów, a sens zostaje. Uczy to wyłapywania tego, co niesie informację, i pomijania lania wody.
Nauka do egzaminu. Czytam tekst dwa razy. Pierwszy raz szybko, podkreślając. Samo podkreślenie nic mi nie daje, służy temu, żeby wiedzieć, co potem zapisać i dokąd łatwo wrócić. Przy każdym podkreśleniu mam ułamek sekundy na obraz w głowie: sytuację, osobę, datę. Żeby to działało od razu, a nie po pół godziny wymyślania historii do czterech słów, potrzebny jest wcześniejszy trening mnemotechnik. Drugi raz czytam po godzinie albo następnego dnia. Przykład: pierwsze czytanie 1200-1600 słów na minutę, drugie 800. Razem to wciąż krócej niż jedno czytanie w przeciętnym tempie, a pierwszą powtórkę mam już za sobą.
Notatki i pytania. Potem piszę własnoręcznie krótkie streszczenie, mapę myśli albo listę punktów i wracam do nich. Czytanie cudzych streszczeń i notatek tego nie zastąpi, bo pracę trzeba wykonać samemu. W kolejce, na przerwie, w toalecie zadaję sobie pytania: o czym to było, kto, komu, gdzie, kiedy, jak. Szukanie odpowiedzi utrwala materiał, a jeśli odpowiedzi nie znajdę, wiem, gdzie jest luka, i mogę wrócić do tekstu.
Emocje i pamięć. Listy słów z zajęć z mnemotechnik na studiach pamiętałem prawie bezbłędnie jeszcze po dziesięciu latach, a niektóre potrafię przywołać po dwudziestu. Łączyłem wtedy kilka zasad: zapamiętywanie kilkoma zmysłami, śmieszne, szokujące i nieprawdopodobne skojarzenia, powtarzanie listy od początku do końca i od końca do początku. Piątkę na zaliczeniu dostawał ten, kto po jednokrotnym usłyszeniu powtórzył bezbłędnie 200 wyrazów podawanych jeden po drugim co 3 do 5 sekund. Dostali ją wszyscy w mojej grupie. Pamięta to wiele osób, a prowadząca zajęcia wspominała o tym wielokrotnie.
Sprawdź sam. Na szkoleniach zawsze zachęcałem, żeby przetestować metody na sobie. Jeśli ktoś uznał, że nic mu to nie daje, mógł zrezygnować, a ja oddawałem pieniądze. Zdarzyło się to, o ile pamiętam, dwóm lub trzem osobom na ponad tysiąc uczestników. Większość chwaliła kursy, a część zdała potem trudne egzaminy. Niejedna z tych osób ma dziś doktorat i pracuje naukowo.
Granice: to opis mojej praktyki z kursów, nie wyniki badań. Poparcie w przeglądach badań mają sprawdzanie się z pamięci i powtórki w odstępach (Dunlosky i in., 2013). Nie znalazłem badania, które rzetelnie sprawdzałoby dobrze wyszkolone osoby stosujące te techniki z głową, a nie samo „czytaj szybciej”. Jeśli takie znasz, napisz, chętnie porozmawiam o jego metodologii.
Droga
Sześć przystanków
W skrócie i w kolejności dat.
Pedagogika
Akademia Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, specjalność psychopedagogika kreatywności, absolutorium. Tu po raz pierwszy zetknąłem się na zajęciach z technikami pamięciowymi.
Akademia Twórczego Sukcesu
Pierwsze szkolenia, ponad 50 prelekcji na konferencjach naukowych i studenckich w całej Polsce, autorskie treningi twórczego myślenia.
Master Mind Training
Szkolenia otwarte i zamknięte, treningi wystąpień publicznych oraz cotygodniowy Klub Rozwoju Osobistego w Warszawie.
Projekt: Geniusz
Pomysł i nazwa od 2006 roku, najwięcej działaliśmy w latach 2007-2008: bezpłatne lekcje pokazowe w szkołach (od września 2008) i pełne kursy szybkiego czytania, mnemotechnik i map myśli. W 2016 wróciłem do Projektu, dziś pod tą nazwą działa moja firma.
Psychologia
Uczelnia Varsovia, tytuł magistra, neuropsychologia i diagnoza neuropsychologiczna. Interesują mnie uwaga, pamięć i funkcje wykonawcze, czyli to, na czym stoi nauka.
Inteligencja emocjonalna i marketing
Diagnoza i trening inteligencji emocjonalnej (Test TIE, system EI EXPERT) oraz praca w marketingu i SEO, dziś jako Marketing Manager w agencji Studio A7.
Moje zasady
Skąd u mnie ta mania sprawdzania źródeł
Pisałem kiedyś ofertę szkolenia i nie pamiętałem autora cytatu, a internet akurat nie działał. Wymyśliłem więc autora: bogatego Anglika z cygarem, Richarda Blacksburry'ego. Miałem go podmienić i zapomniałem.
Po kilku miesiącach Richard miał w Google setki wyników i własnych fanów. Ktoś na forum tłumaczył nawet, że to amerykański miliarder. Śmiałem się do łez, ale lekcja została ze mną: ludzie powtarzają to, czego nie sprawdzili. Ja też.
Myślenie nie boli. Sprawdzaj.
Druga zasada też dotyczy nauki: wcale nie wystarczy chcieć. Czytanie, pamięć i koncentracja to umiejętności. Trenuje się je jak serwis w tenisie, powtórzeniami w sytuacjach, które lekko przekraczają komfort.
Dlatego przy liczbach na tej stronie podaję źródło i datę. Tam, gdzie źródła nie mam, piszę wprost, że to moja obserwacja.
Sprawdź to na sobie
Zacznij od jednego wpisu na blogu albo napisz do mnie, jeśli masz pytanie o czytanie, pamięć lub naukę.